Transformacja cyfrowa stała się strategicznym priorytetem w dużych organizacjach. Nie brakuje inwestycji ani intencji. Według IDC, globalne inwestycje w transformację cyfrową mają przekroczyć 3,4 biliona US$ do 2026 roku. Ale istnieje paradoks, który wciąż przeszkadza – i należy stawić czoła bardziej szczerze: dlaczego, nawet przy solidnych budżetach i dedykowanych strukturach, tak wiele z tych ruchów wciąż wywiera niewielki realny wpływ? To nie jest problem ignorancji lub złej woli. Duże firmy działają z głębokimi zapisami, złożonymi łańcuchami wartości, sztywnymi przepisami i wieloma warstwami decyzyjnymi. Przekształcenie w tym środowisku nie jest proste. Wymaga odwagi, orkiestracji i strategicznej cierpliwości. Koszt jest wysoki, ryzyko realne, a wpływ każdej zmiany – pozytywnej lub negatywnej – jest gigantyczny.
To powiedziawszy, główne wyzwanie pozostaje tym samym: technologia sama w sobie niczego nie zmienia. To, co transformuje, to sposób, w jaki jest to myślenie, zintegrowane i zoperacjonalizowane w modelu biznesowym. I w tym momencie wiele projektów wciąż się pomyli. Badanie BCG (Boston Consulting Group) wskazuje, że tylko 301 TP3T inicjatyw transformacji cyfrowej w pełni osiąga swoje cele. Nierzadko można znaleźć firmy z nowoczesnymi narzędziami i przeszkolonymi zespołami, ale pozostają one utknięte w silosach organizacyjnych, aprobatach łańcuchowych i rozłączonych przepływach. Istnieją “zwinne” oddziały, które działają w środowiskach, w których decyzje strategiczne są nadal podejmowane przez e-mail. Istnieją dane, ale niewiele jest ich w stanie zamienić je w praktyczne decyzje. Według ankiety przeprowadzonej przez Forrester, między 60% a 73% danych zebranych przez firmy nigdy nie są wykorzystywane w analizie strategicznej. Istnieją zaawansowane technologie, ale bez architektury, która pozwala na bezpieczne i płynne wspinanie się.
Naprawdę transformacja to coś więcej niż digitalizacja procesów lub przyjęcie nowych platform. Przemyśla operację w oparciu o dane, przeprojektowanie odpowiedzialności, restrukturyzację przepływów, a przede wszystkim dopasowanie technologii do prawdziwych celów strategicznych – nie tylko trendów. Tak, to wymaga trudnych wyborów. Przegląd umów, zaprzestań inicjatyw, ujednolica struktury, które historycznie działają równolegle. Często tym, co powstrzymuje transformację, nie jest brak technologii, ale nadmiar nierozwiązanego dziedzictwa organizacyjnego. Ale ryzyko, że nie zmierzy się z tym procesem dogłębnie, jest wysokie – i ciche. Koszt błędnej transformacji nie pojawia się natychmiast. Jest rozcieńczany w długich cyklach dostawy, w rozwiązaniach, które nie skalują się, w danych, które się nie integrują, oraz w możliwościach, które nie widzą przewagi konkurencyjnej.
Dobra wiadomość jest taka, że można zrobić coś innego. Firmy, które traktują technologię jako centralną część swojej architektury strategicznej, budują zarządzanie produktami i odpowiedzialnie stoją w obliczu wyzwania zmian, czerpią realne korzyści: większą wydajność, większą przewidywalność, więcej uczenia się organizacji. Transformacja cyfrowa nie musi być chaotyczna ani zamaskowana jako innowacja. Musi być spójny, połączony z biznesem i być w stanie spójnie utrzymywać wyniki. Bo ostatecznie to, co definiuje sukces, to nie przyjęcie technologii, ale umiejętność generowania prawdziwej wartości z nią.


